Wyjazd na Litwę 9-11.04.2016

Rano 3.05 zbiórka na moim placu. Wyjeżdżamy. Jadą Mateusz Rozmus wędr., Szymon Pośpiech wędr., Sławek Kopacz harcerz, Tymoteusz Wardenga harcerz, harcerka Klaudia Glenc oraz pan Mariusz Lebok rodzic. Śląsk żegna nas deszczem. Rankiem dojeżdżamy do Ostrowa Mazowieckiego do muzeum gdzie spotykamy Państwo Gosiewskich z Odra- Niemen. Zwiedzamy muzeum kresów, pod przewodnictwem założyciela i jego małżonki. Zachwyca nas ogrom eksponatów. Całe muzeum jest ulokowane w dawnym budynku spichlerza. Widzimy pozostałości wind. Jedziemy dalej. W pobliskim Komorowie oglądamy aleje pomników. Przed nami 5h jazdy do Wilna. Przed samą granicą, postój w restauracji. My po harcersku skromnie robimy pulpę na palniku. Przedstawiamy się. Jedziemy. Granica. Cofaj się nie zdążyłem zrobić zdjęcia:)  Jedziemy chłonąc każdy widok. Wjeżdżamy do Wilna. Krótko zwiedzamy. Piękne miasto, otoczone brzydką „obudówką”. Nocujemy w hotelu w Polskiej wsi Małe Soleczniki, gdzie dojechał samochód z paczkami. Późnym rankiem jedziemy do Wilna na spotkanie z kombatantami w domu Polskim. Zostawiamy część paczek. Przemawia syn kombatanta, pan Stanisław uczestnik operacji Ostra Brama. Czas szybko biegnie w miłym towarzystwie. Upragniony punkt programu – Ostra Brama. Dalej jedziemy na Rosę Polski cmentarz, gdzie leży matka i serce Józefa Piłsudzkiego oraz wielu znanych Polaków. Kawałek dalej miejsce gdzie po lewej leżą Polacy a po prawej Litwini. Marszałek nie rozróżniał narodów, kto dzielnie walczył i poległ zasługuje na godny pochówek. Zwiedzamy także cmentarz legionistów Polskich. Ogrom grobów. Zwiedzamy także kościół na Antokolu z niepowtarzalnymi zdobieniami wnętrza. Dech zapiera. Po przekąszeniu czegoś pędzimy do kościoła św. Teresy na mszę. Po mszy  zwiedzamy Wilno – pałac prezydencki, uniwersytet Batorego, katedra oraz góra Giedymina. Szkoda tylko że rozładował się mi się aparat. Wracamy na nocleg. Długi wieczór spędzamy na śpiewaniu i długich  rozmowach. Około 3 idziemy spać. Rankiem jedziemy do Solecznik. Zostawiamy  paczki w urzędzie miasta i po zdjęciu pod pomnikiem Adama Mickiewicza oraz po krótkiej rozmowie z panią z urzędu, udajemy się na spotkanie z harcerzami i harcerkami w polskiej szkole. Trochę stresu mnie to kosztowało, ale zdecydowanie warto było. Po grach zabawach, śpiewach, obiedzie (w szkolnej stołówce mm) powymienianiu się kontaktami, drobnymi upominkami nastąpił czas pożegnania. Harcerze i harcerki odprowadziły nas pod same auto, żegnając piosenką „Hej, Leonardo”! Czułem się świetnie. Niedaleko w pobliskiej wsi zwiedzamy cmentarz i odwiedzamy kombatanta Pawła Jacuńskiego. Wspaniały człowiek. W Augustowie żegnamy się z państwem Gosiewskich i Magdą.  W Krakowie zostaje Mateusz. Do Wodzisławia dojeżdżamy ok. 3.00 w nocy. Wyjazd należy do wyjątkowo udanych i superowych.

autor: Tymoteusz