Turniej Drużyn Leśnych

 

         „O sile jednostki stanowi jej najsłabsze ogniwo”

 

        Dlaczego na TDL’u pojawiły się trzy drużyny, z czego w zeszłym roku jedna była polową, druga orlą, a trzecia puszczańską? Na to nawet najstarsi wodzowie plemion lechickich z okresu przedchrześcijańskiego na ziemiach polskich, odpowiedzi nie znają. Jedno było jednak pewne. Rywalizacja będzie zacięta i bardzo wyrównana. Na miejscu byliśmy o godzinie 9:00. I okazało się że Szkolne Schronisko Młodzieżowe „Granit” w którym mieliśmy spać,jest nawet nieźle wyposażone… A nawet genialnie wyposażone, przynajmniej jak na gusta harcerskie. Krótko mówiąc: Łóżka, łazienki, kibelki i inne luksusy. Żyć nie umierać. Ale chwila! Jest turniej do wygrania, więc nie ma się co rozleniwiać. W sumie po krótkiej odprawie ruszyliśmy na grę. Bardzo dużą grę… Na której było 8 punktów porozrzucanych na mapie. Po grze ruszyliśmy na obiadek. A obiad(tu proszę o werble) zupa pomidorowa z ryżem, kurczak w sosie, ziemniaki i marchewka. Co się dzieje? Czy oni chcą nas utuczyć i zjeść, czy naprawdę tak o nas dbają? Po obiedzie ruszyliśmy na drugą fazę turnieju. Też gra, ale trochę bardziej statyczna i bardziej na myślenie. Po powrocie do budynku i kolacji w naszym pokoju odbyła się próba przed naszą scenką. Tak mieliśmy do przygotowania scenkę dotyczącą bezpieczeństwa. Wszyscy przygotowywali się do kominka. Na kominku przedstawialiśmy nasze scenki. Udało się. Uff… Trochę stresu i po krzyku. Po kominku poszliśmy do pokojów, kąpać się i spać. W CIEPŁEJ wodzie. Szczerze mówiąc spodziewaliśmy się jakiejś gry nocnej, albo alarmu. A tu taka niespodzianka! Zasnąłem o godzinie 00:30. Kiedy obudziłem się i spojrzałem na zegarek była godzina 4:00 i już wiedziałem że nic nie będzie. Mnie to tam nie przeszkadza. W sumie im więcej snu tym lepiej, a zwłaszcza dla biednego (prawie)emerytowanego zastępowego. Dzień następny, śniadanie, sprzątanie, pakowanie, msza i… czekamy na apel w jawnym napięciu. Zgodnie z planem na sygnał szybko i wzorowo ustawiliśmy się do szyku apelowego. Druh komendant(chorągwi) ogłosił jeszcze dwie szybkie konkurencje. Z uwagi na to że tematem tegorocznego TDL’u jest bezpieczeństwo, każda drużyna pokazuje iloma dysponuje apteczkami, zarówno indywidualnymi, jak i drużyny, bądź zastępu. Akurat ilością apteczek to my mogliśmy się popisać, bo każdy zastęp ma swoją, prócz tego 2 apteczki drużyny i kilka indywidualnych. No Bielsko, akurat tutaj wypadło trochę gorzej od nas. Drugą konkurencją, były sprawności, a raczej liczenie wyszytych sprawności w drużynie. I tutaj wypadliśmy lepiej od naszych kumpli z Podbeskidzia. Teraz tylko czekaliśmy w napięciu na ogłoszenie wyników… Pierwsze miejsce- V Wodzisławska Drużyna Harcerzy „Wilki” im. 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Taaaak! Przedłużyliśmy żywotność naszywek Drużyny Orlej na naszych ramionach, a zielony proporzec z orlą głową dalej może gościć na naszym drzewcu. Kocham Beskid! I to teraz nie była ironia. Do domu wróciliśmy w genialnych nastrojach. Mimo kiepskiej pogody, wszyscy się śmiali jak by było bezchmurne niebo. Co by tu dodać? Rywalizacja przednia, satysfakcja gwarantowana, a duch harcerski wszechobecny.