BIWAK WARSZAWA – DZIEŃ WETERANA

 

Wyjazd do Warszawy na uroczystości Dnia Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej 30.08-01.09.2018 r.Główna Kwatera Harcerzy wyznaczyła naszą drużynę do reprezentowania Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej na uroczystościach z okazji Dnia Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej w Warszawie…. W Warszawie! Krótko mówiąc drużyna harcerzy z malutkiej mieściny na Górnym Śląsku miała być drużyną reprezentacyjną związku na uroczystościach w stolicy. Mieliśmy mieszane uczucia co do tego przedsięwzięcia, bo jako harcerzy spotkał nas wielki zaszczyt i honor uczestnictwa w uroczystej defiladzie u boku Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej, Klas Mundurowych i Związku Harcerstwa Polskiego, a jako kadra było to trochę problematyczne polecenie, szczególnie że niecałe dwa tygodnie później mieliśmy kolejny ogólnopolski wyjazd na TDP. Ale przyleliśmy rozkaz do wiadomości i zaczęliśmy się „zbroić”. Do Warszawy wyruszyliśmy pociągiem z dworca w Wodzisławiu. Podróż minęła nam bez problemów, ale kiedy dotarliśmy na miejsce, była już 22:00, a musieliśmy jeszcze dotrzeć do GKH’y. Udało się. Około godziny 24:00 poszliśmy spać. Rano o godzinie 7:45 mieliśmy się stawić na plac Musztry w Garnizonie Warszawa. Czyli wyciągnęliśmy harcerzy ze śpiworów o 5:45. Jak dotarliśmy na miejsce przywitał nas widok pododdziałów WP, Policji i Straży Granicznej. Klasa Mundurowa przybyła chwilę po nas, a później ZHP. Pułkownik który prowadził całe ćwiczenia, rozprowadził nas po placu, który miał symulować plac Piłsudskiego. I tak przeleciało nam cztery godziny treningu musztry. Bez przerwy: Baczność! Spocznij! Baczność! Na ramię Broń! Prezentuj Broń! Na prawo Patrz! Baczność! Do nogi Broń! Spocznij! I tak w kółko… No ale tego można było się spodziewać po ćwiczeniach wojskowych. Co ciekawe dopiero o 10:00 zjawił się pułk Reprezentacyjny WP. Po kilku poprawkach i czterech godzinach skrupulatnego ćwiczenia Pułkownik wypuścił naszą drużynę z Garnizonu. Wróciliśmy do GKH’y, a potem od razu ruszyliśmy na obiad (którym była pizza). Przerwę poobiednią przespaliśmy… Niemal wszyscy. Dh. Tom stwierdził że skoro i tak wszyscy śpimy to nie ma sensu nas budzić, ale kiedy już wstaliśmy, zabraliśmy się znów do roboty. Tym razem jednak poszliśmy ćwiczyć musztrę paradną na TDP, do parku Łazienkowskiego. Mina ludzi na widok drużyny z werblem idącej jak w zegarku przez stolicę, była bezcenna. Po powrocie z ćwiczeń, zjedliśmy kolację, poćwiczyliśmy jeszcze szyfry i poszliśmy spać. Jutro wielki dzień… Rano spakowaliśmy się i ruszyliśmy najpierw do Muzeum Powstania Warszawskiego, potem obok Kolumny Zygmuntowskiej, a następnie pod Warszawski Arsenał i pomnik Małego Powstańca. Skoczyliśmy jeszcze na obiad i nadszedł czas na to by udać się na Plac Piłsudskiego. Po ubraniu się w mundury, przejściu przez bramki i ustawieniu się na umówionym miejscu. Podczas uroczystości obawiałem się że któryś z harcerzy zemdleje, albo zmęczenie sprawi że zamyśli się i przegapi jakiś ważny moment uroczystości, ale nasi ludzie okazali się twardzi jak stal i przez całą uroczystość stali i maszerowali prawie jak kompania reprezentacyjna. Wracając rozpierała mnie duma. No z takim składem mogliśmy jechać na TDP.

Młot