BIWAK Harcerzy w Kuźni Raciborskiej „FREEDOM SCOOTLAND”

3 maja 2019 roku, lecz nie w południe na wodzisławskim rynku, lecz podwieczór nad rzeką Rudą w Kuźni Raciborskiej, wyładowała się drużyna harcerzy. Harcerze, pełni animuszu nie wiedzieli jeszcze co ich czeka…

Po standardowym rozłożeniu namiotów, w formacji bojowej koło, oraz po spożyciu kolacji, zaczęła się dziać fabularna akcja… Harcerze powitani przy grzejącym się przy ogniu, ubranego w kilt i słuchającego szkockich dźwięków dud i kobzy, dostali pierwsze zadanie. Przejść razem ze swoimi zastępami, 3 próby na swój szkocki kilt. W ciemności zabłysnęły 3 małe świetliki, pochodzące z latarenek Szkotów, do których musieli dotrzeć. Gdy wszyscy po tym zadaniu, wykonywanym już w ciemności nocy, zgromadzili się przy ogniu, każdy otrzymał kilt, każdy szkocki klan miał swój. Następnie czekała ich szalona próba jak na każdego Szkota przystało, skok nad ogniskiem, i tak kolejno klany Walles, Bruce, Amstrong, Anderson, Gunn, przeskakiwały nad ogniem. Okrzykiem freedom-scootland, wyraźnie wszyscy obecni zgromadzeni dali znać, że rozpoczynamy walkę o najcenniejszą rzecz dla Szkocji- Wolność. Troszkę niepewni, gdyż po drugiej stronie rzeki już byli Anglicy, harcerze jednak zmęczeni, kładli się spać.

Następnego ranka, po rozgrzaniu mięśni, posilenia się pokarmem, czy naszym biwakowym apelem, Klany dostały pierwsze zadanie. Za rzeką są Anglicy, nie możemy się dać zaskoczyć. Każdy klan ma zbudować nad rzeką strażnicę- twierdzę klanu, która będzie składała się na linię obrony. Harcerze (przepraszam Szkoci), ubrani w tradycyjne tartany, ruszyli do pracy, budując w krótkim czasie, bardzo pomysłowe i ufortyfikowane bazy. Ale jak już się domyślacie to był wstęp. Jeśli mamy rozpocząć wielkie szkockie powstanie, musimy zdobyć broń, wyposażenie prowiant. Można wszystkie te elementy wykupić za monety. Zaś monety można zdobyć w szkocki miastach lub wioskach. Niestety część miast jest po drugiej stronie rzeki… Wielka gra przed nami. Zastępy, po wykupieniu prowiantu zgromadziły się w Falkrik, by tam przyrządzić posiłek. Nasi harcerze to wybitni kucharze, więc na pewno nie będziecie się nudzić słuchając, opowieści o ich gotowaniu. Amstrong postanowił ugotować makaron na zimno to znaczy, pierwsze co zrobił to wsypał makaron do zimnej wody, Gunn zaś stwierdził że skoro jest ryż w woreczkach, to trzeba go z tych woreczków wyciągnąć. No cóż po dwóch zastępach, stwierdziłem, może lepiej się nie rozglądać, w końcu ja to potym będę kosztował. Jak, zaczęli tak i skończyli, arcydzieła kulinarne, omyłkowo pocukrowane, zamiast posolone, czy surowe ziemniaki, czy potrawa bez przypraw (no bo w sumie po co?). Ale to tylko narzekania degustatora, gdyż harcerze zjedli ze smakiem, dumni ze swoich potraw(chyba;) Po obiedzie zastępy ruszyły dokończyć zdobywanie miast. Musieli się na nich wykazać sprytem czy umiejętnościami, a przede wszystkim współpracą całego klanu.

Wieczorem, harcerze ruszyli się myć w rzece, część zaś szykowała obfitą wieczerzę. Wieczerza była, lecz dość długa, zważywszy że w deszczu wytrwała służba kuchenna dorabiała kanapki.
Lecz zaiste, pogoda jakby wyczuła zbliżającą się wieką chwilę dla Krainy jezior i wrzosowisk, i zmieniła się na prawdziwą szkocką,tzn, deszcz i silny wiatr, który nie oszczędził naszego tipi.

Tego dnia na ognisku rozegrało się wiele ciekawych rzeczy, zaaproponowane przez harcerzy pląsy i gry dostarczyły nam sporej dawki śmiechu, zaś podnioślejszą chwilę przyniosła nam przysięga lojalności i wierności dobru zastępu- wodza Oliwiera. Prawdziwa i niespodziewana akcja rozpoczeła się gdy w trakcie modlitwy, usłyszeliśmy bicie bębna od strażnika, oznaczające desant anglików. Poszczególne klany, oświetlając sobie drogę tylko pochodniami, ruszyły czym prędzej na stanowiska, gotowi odeprzeć atak. Który nastąpił nagle i niespodziewanie, prawie rozgniatając pierwszą napotkaną twierdzę, czyli Gunn. Lecz na całe szczęście, pozostałe klany ruszyły z pomocą, dzięki czemu udało się pokonać Anglików. Cały las usłyszał gromki okrzyk, zwycięskich po bitwie, walecznych Szkotów- FREEDOM- SCCOOTTLLLLAAAANNNNDDD !!!!

Następnego ranka, zwineliśmy nasze obozowisko, zrobiliśmy pamiątkowe szkockie zdjęcie, po którym ruszyliśmy do kościoła. Po kościele na apelu, roztrzygneła się największa niewiadowa ostatnich dni zmagań. Zwycięskim zastępem tegorocznego turnieju został klan GUNN czyli BURY. Gratulację dla zastępowego, i całego zastępu, powodzenia i trzymać poziom chłopaki. Przypomnijmy w pierwszy roku zwycięzył zastęp Żelazny, w następnym Młot (ŻelaznyII), zaś rok wcześniej- Lufa. W tym roku minimalnie II miejsce Bruce (ZEUS).

Na apelu nie zabrakło podziękowań, w szczególności dla wytrwałej krawcowej szkockich kiltów, pani Doroty Jacek. Harcerze, następnie już bezpośrednio wrócili do domów, niektórzy zachowali swoje szkockie kilty, by za ileś tam lat wspomnieć jak dzielnie walczyli na wrzosowiskach o wolność Szkocji.

Tak mniej więcej w skrócie wyglądał biwak w Kuźni Raciborskiej, widziany oczami organizatora, więc subiektywna moja relacja, może się to trochę różnić od wrażeń, wspomnień uczestnika;)
Tymek, harcerz